Z podinsp. dr. n. społ. Andrzejem Kamińskim, Zastępcą Komendanta Komisariatu Policji Wrocław-Stare Miasto rozmawia
red. Sara Stanisz-Szachnowska
- W jaki sposób można scharakteryzować kibiców Śląska Wrocław, a także pozostałych, którzy zasiadają na trybunach stadionów?
- Mecze piłki nożnej stanowią często duże zagrożenie dla bezpieczeństwa, będąc jednocześnie wyzwaniem dla osób odpowiedzialnych za działania ochronne oraz za porządek na stadionie i poza nim. Jeżeli chodzi o Śląsk Wrocław, to myślę, że znaczenie może mieć poziom grającej drużyny. Słaba forma zespołu powoduje wzmożone napięcie emocjonalne, a także chęć "rozliczenia" zawodników bezpośrednio po meczu przez najbardziej radykalne grupy kibiców. Z drugiej strony, dobra gra piłkarzy, to z kolei liczniejsza frekwencja na trybunach, ale też i inne problemy związane przede wszystkim z zabezpieczeniem tak wielkiej imprezy. Zachowanie kibiców znajduje odzwierciedlenie w pewnym skomplikowanym procesie dotyczącym jednostki ludzkiej w tłumie. Składa się on z wielu elementów opartych na przesłankach historycznych, z ogromnym nawarstwieniem zjawisk socjologicznych i psychologicznych.
- Czym są tzw. układy kibicowskie?
- W jednym ze swoich artykułów napisałem, że kibice piłkarscy, identyfikowani jako tzw. ultrasi lub chuligani są w większości przypadków wrogo nastawieni do fanów innych zespołów. Agresja ma nie tylko werbalny czy sygnalityczny charakter, ale prowadzi też do różnorodnych konfrontacji fizycznych, niebezpiecznych dla życia i zdrowia uczestników. Są to relacje społeczne, wypracowane i ukształtowane na przestrzeni wielu lat, które pozwalają w razie zagrożenia lub jego wykluczenia jednoczyć się kibicom w pewne konfiguracje. Do roku 2016 w Polsce dało się zauważyć działalność m.in. dwóch szeroko rozumianych i jednocześnie największych koalicji fanów piłkarskich, określanych przez kibiców triadami. Miano "Wielkiej Triady" przysługiwało porozumieniu fanów zespołów Śląska Wrocław, Lechii Gdańsk i Wisły Kraków, zwanym Trzej Królowie Wielkich Miast (TKWM), a także istniejącemu do dzisiaj sojuszowi kibiców Arki Gdynia, Lecha Poznań i Cracovii, czyli ALC. W czerwcu 2016 roku uformowało się również nowe porozumienie fanów Ruchu Chorzów, Widzewa Łódź, Wisły Kraków i będących z nimi w pozytywnych stosunkach sympatyków z Elany Toruń. Członkowie każdego z wymienionych wcześniej klubów wciąż budują swoje wpływy i zawierają inne układy lokalne i krajowe. Warto zaznaczyć, że kontakty pomiędzy nimi mają niejednokrotnie charakter międzynarodowy. I tak, na wrocławskim stadionie bardzo często gośćmi są kibice czeskiego SFC z Opavy czy węgierskiego Ferencvárosu. Pojawiają się ponadto sygnały o dobrych więzach z litewską Polonią Wilno. W holistycznym kontekście, na chwilę obecną relacje te są marginalne, ale ich intensywność przybiera na sile i niewątpliwie mogą przyczynić się do wyznaczania nowych trendów w środowiskach fanów piłkarskich, nadając zagrożeniom związanym z aktywnością kibiców wymiar ponadkrajowy.
- Jaka jest specyfika podziałów wśród fanów piłki nożnej?
- Na stadionie znajdują się różne kręgi kibiców i nie myślę tutaj o podziałach, ale o pewnym zakwalifikowaniu do danej grupy. Proksemika miejsca jest zaznaczona nie tylko barierami architektonicznymi, ale także zachowaniem poszczególnych skupisk. Najbardziej zagorzali wrocławscy klubowicze mają swój sektor, swoje trybuny i rządzą się swoimi prawami, które często są w konflikcie zarówno z normami społecznymi, jak i z jurysdykcją. Jednym z ugrupowań są "szalikowcy", którzy należą do jednolitej sfery podkultury, jednak mają wyodrębnione i zaakcentowane cechy, wynikające chociażby z samego nazewnictwa. Automatycznie nasuwają się tutaj skojarzenia o zróżnicowanej typologii, określającej przede wszystkim ich związek z konkretnym środowiskiem piłkarskim. W kwestiach dotyczących bezpieczeństwa meczów, uwaga koncentruje się głównie na dwóch rodzajach fanów: "ultrasów" i "hooligans". Ci pierwsi - w akcesoriach odzieżowych kojarzących się z ulubionym klubem, w sposób szczególny starają się, naruszając przepisy prawa nadać swojej aktywności dużej widowiskowości i kolorytu. To oni są odpowiedzialni za tzw. oprawy stadionowe, nierzadko z użyciem niedozwolonych materiałów pirotechnicznych. Biorąc pod uwagę liczebność, stopień emocji oraz motywy charakterystyczne dla psychologii tłumu, można ich łatwo skanalizować w kierunku zachowań nieakceptowalnych, zakłócających bezpieczeństwo i porządek. Drugą, bardzo wyrazistą grupę tworzą "hooligans", zamiennie określani jako "hools", a w języku polskim nazywani po prostu chuliganami. To najczęściej młodzi, sprawni fizycznie entuzjaści miejscowego zespołu, podkreślający swoją odrębność ubiorem i tatuażami, przygotowani do konfrontacji fizycznej z fanami zespołu gości, nastawieni antagonistycznie do służb porządkowych oraz Policji. Nie należy jednak zapominać o wszystkich sympatykach zasiadających na pozostałych trybunach. Są to zazwyczaj osoby zainteresowane przede wszystkim aspektem sportowym wydarzenia i taką właśnie formą spędzenia wolnego czasu na stadionie.
- Co można stwierdzić o samych relacjach pomiędzy kibicami różnych drużyn?
- Mają one bardzo złożony i jednocześnie specyficzny koloryt, oparty na trzech zasadniczych konfiguracjach: przyjaźni, nienawiści i tolerancji swojego istnienia. Pierwsza z tych relacji, to "zgoda". W niektórych środowiskach funkcjonuje jeszcze pod określeniem "sztamy", a charakteryzuje się m.in. wspólnymi wyjazdami na mecze, dopingiem, ale i kolektywnymi "zadymami" oraz naruszaniem prawa poza obiektami sportowymi. Spotkania tych drużyn traktowane są jako tzw. mecze przyjaźni. Na przeciwstawnym zaś biegunie stosunków kibicowskich znajduje się tzw. kosa. Już sama nazwa sugeruje, że bazuje ona na antagonizmach, awersji i ukierunkowane jest na różnego rodzaju konfrontacje, od werbalnych po fizyczne. To właśnie takie "kosy" są przyczyną wielu spenalizowanych przez przepisy prawa zachowań kibiców piłkarskich. Ostatnią formą relacji jest tzw. układ, który powoduje, że fani danego klubu są po prostu akceptowani na stadionie gospodarzy. Warto też pamiętać, że mecz ligowy, to dla niektórych osób tylko pretekst, swoisty kamuflaż dla działań, które niekoniecznie związane są z dopingiem. Dlatego zawsze uważałem, że warto mieć wiedzę o podstawowych zjawiskach towarzyszących ludzkim zbiorowościom, definiowanym jako tłum, a w tym przypadku kibicom. Do wygenerowania bowiem impulsu negatywnych interakcji może dojść pod wpływem pewnych czynników, okoliczności, atmosfery, uczucia przeżywania, naśladownictwa oraz uczestnictwa w niecodziennym zdarzeniu. Nie należy więc bezwiednie ulegać zjawisku społecznej facylitacji czy procesowi tak chętnie ujmowanej w obszarze wiedzy specjalistycznej - konwergencji społecznej. Wskazane jest tutaj podejmowanie prób kontrolowania i modelowania własnego zachowania, a wówczas obecność w tłumie pozwoli uniknąć zagrożeń dla życia i zdrowia.
- Dziękuję za rozmowę.
.jpg)
